Badanie włosa – mam wątpliwości

Czasami spotykam się z wątpliwościami związanymi z wykonywaniem badania analizy pierwiastkowej włosa. Poniżej zbiorę w jednym miejscu moje odpowiedzi na najczęstsze pytania.

Włos jest materiałem bardzo narażonym na zanieczyszczenia, dlatego badanie włosów jest niewiarygodne.

Włosy, które są pobierane do badania, muszą być odpowiednio przygotowane.

Po pierwsze do badania należy pobrać próbkę włosów, które nie były modyfikowane chemicznie (farbowanie, utlenianie czy trwała ondulacja dyskwalifikują próbkę).

Po drugie — ważne jest pobranie odpowiedniej próbki. Włosy, które nadają się do badania to te, które mają długość maksymalnie 3 cm, licząc do skóry głowy. Powyżej 4-5 cm łuski włosa rozchylają się i niestety tak wszelkiego rodzaju pyły mogą znacząco zakłócić wyniki badania.

Po trzecie — włosy do badania pobiera się z konkretnego miejsca — jest to część potyliczna głowy. Na potylicy włosy są najczystsze, ponieważ:

  1. Od góry opadają pyły zanieczyszczania.
  2. Części skroniową głowy bardzo często dotyka się dłońmi i jest wyższe ryzyko zanieczyszczenia tej części głowy.
  3. Włosy na potylicy są najrzadziej modyfikowanymi stylistycznie (na nie trafia najmniejsza ilość kosmetyków).

Włosy są bardzo stabilnym materiałem: były badania, które pokazywały zawartość pierwiastków w mumiach egipskich czy chociażby włosach Napoleona Bonaparte.

W internecie są różne opinie na temat badania włosa i podawane są np. linki do artykułów, w których testowano (z wynikiem negatywnym) powtarzalność wyników tego testu w losowych laboratoriach komercyjnych.

Technologia, która stoi za badaniem włosa to spektrometria emisji atomowej. Może nazwa brzmi skomplikowanie, ale w analityce laboratoryjnej to nie jest nic nowego. To jest już powszechna metoda badawcza, która pozwala ocenić stężenia pierwiastków w próbce. Wykorzystuje się ją przede wszystkim w analizach jakości i badaniach w przemyśle. Tak powszechna metoda badawcza była i dalej niestety jest wykorzystywana przez firmy produkujące suplementy, które wykorzystują ją jako narzędzie do sprzedaży suplementów. Nie dbają przy okazji o jakość, ponieważ to badanie standardowo nie służy do diagnostyki chorób i przez to wyniki bardzo często nie były powtarzalne.

Takie podejście firm suplementacyjnych sprawiło, że pojawiły się prace badawcze, w których dobitnie pokazano, że występują znaczące różnice między wynikami z różnych laboratoriów i to się przełożyło na krytykę ze strony lekarzy. Szkoda, ponieważ większe zaangażowanie świata nauki mogłoby przynieść więcej wartościowych odkryć.

Szczerze powiedziawszy, nie ma co się temu dziwić, ponieważ takie praktyki są nieuczciwe i godne potępienia, ale tak działa wolny rynek zwłaszcza w USA.

Kluczem do sukcesu jest opracowanie całej standaryzacji analizy pierwiastkowej włosa, poczynając od rodzaju próbki, sposobu jej pobrania, poprzez dokładne oczyszczanie, mineralizacji aż po wykonanie spektrometrii.

Dobrym przykładem jest sam dobór próbki. Do badania pobierane są tylko włosy z głowy. Żadne inne nie zostaną przyjęte. Bardzo byśmy chcieli, aby się dało to obejść, ale nie ma takiej możliwości. Największym ułatwieniem byłoby wysyłanie do analizy włosów łonowych i wyjaśnialiśmy tę kwestię z naszym laboratorium, ale okazało się, że dla włosów łonowych nie da się wystandaryzować procesu, przez co nie można na tej podstawie wyciągać żadnych wartościowych wniosków.

Inny równie dobry przykład to jest wielkość próbki. Często zdarza nam się, że nasi pacjenci przyślą za małą próbkę włosów. Niestety laboratorium zawsze odrzuca za małą próbkę i nie ma wyjątków od tej reguły. Kiedy dowiadywaliśmy się, dlaczego tak się dzieje, to odpowiedź była prosta: standaryzacja procedury mineralizacji próbki i ilości użytych odczynników wymaga dostarczenia określonej minimalnej masy próbki.

Laboratorium, z którym współpracujemy to jednostka, której badanie włosów jest jedyną działalnością — nie sprzedaje żadnych własnych suplementów.

Po drugie, ma wdrożone zarządzanie jakością, otrzymało certyfikat ISO, który zapewnia standaryzację i powtarzalność oznaczeń.

Jakie są błędy pomiaru w laboratorium, z którym Wy współpracujecie?

Błąd pomiarowy naszego laboratorium nie przekracza 5%.

Wysoką precyzję badania zapewnia wykorzystanie 3 spektrometrów do zbadania jednej próbki:

  1. Jeden wykorzystywany jest do oznaczania makroelementów (duże stężenia).
  2. Drugi jest wykorzystywany do oznaczenia mikroelementów (małe stężenia).
  3. Trzeci oznacza metale ciężkie.

Jeżeli jakieś laboratorium wykorzystuje jeden spektrometr, to od razu można przewidzieć, że wyniki będą obarczone bardzo dużym błędem, ponieważ stężenia pierwiastków mogą się różnić nawet 10 000 razy. Czyli precyzyjne oznaczenie wapnia (w granicy błędu pomiarowego) sprawi, że oznaczenie wanadu będzie kompletnie bezwartościowe.

W jaki sposób kontrolujecie jakość wyników? Czy np. robiliście kiedyś test w wysłaniem tej samej próbki do innego laboratorium lub do tego samego laboratorium, ale opisaną jaką należącą do innej osoby?

Pewne powiedzenie mówi, że zaufanie jest ważne, ale kontrola jeszcze ważniejsza. Zależy nam na korzystaniu z najlepszych rozwiązań i robiliśmy wiele prób, podczas których testowaliśmy nasze laboratorium (blind testy) poprzez wysłanie jednej próbki podzielonej na dwie równe części, ale zgłoszonych jako różni pacjenci z tymi samymi parametrami (w kilkudniowym odstępie czasowym). W każdym przypadku wyniki nie odbiegały od założonych odchyleń.

Wysłanie próbek do innego laboratorium owocowało zawsze bardzo dużymi różnicami. Wiele laboratoriów ma całkowicie inne normy i pomiary niektórych pierwiastków, różnią się diametralnie (w zależności od standaryzacji procesu) – np. pomiary potasu.

W Nutricusie korzystamy z jednego laboratorium, które jest sprawdzone. Na chwilę obecną Biomol Med jest wiodącym ośrodkiem w Europie i nie zanosi się na to, żeby to miało się zmienić.

 

Zostaw komentarz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *