Jak nie zarzucić swojej diety w święta?

Poczułeś już magię świąt i nie możesz doczekać się syto zastawionego świątecznego stołu, pełnego babcinych tradycyjnych potraw? My także 🙂 Jednak te kilka dni spędzonych przy stole może nieźle nabałaganić w naszych codziennych założeniach żywieniowych. Jak poradzić sobie z pokusą smażonych, okraszonych pierogów, a jednocześnie skorzystać z świątecznej atmosfery i wyjść z sytuacji z twarzą?

12 potraw wigilijnych ≠ 12 obiadokolacji

Zacznijmy od najbardziej oczekiwanego (oprócz prezentów 🙂 ) momentu- wigilijnej kolacji. Zgodnie z tradycją, podczas tego uroczystego posiłku na stole powinno pojawić się 12 potraw, a w zależności od regionu Polski ich lista jest nieco odmienna. W związku z tym nasze postępowanie w dniu Wigilii wygląda tak: w ciągu dnia biegamy kończąc sprzątanie, szykując wszystkie dania, przyjmując nadchodzących gości, a w oczekiwaniu na wieczorną ucztę- nie jedząc. Wieczorem zasiadamy co stołu niczym wygłodniałe wilki i z błyskiem z oku pochłaniamy wszystkie potrawy, nakładając sobie obfitą porcję każdej z nich. Efekt? Tysiące pochłoniętych kilokalorii, przejedzenie, a nawet problemy z ruszeniem się z krzesła… Natychmiast zaczynamy żałować swoich „grzeszków”.

Jak temu zaradzić? Ogranicz ilość nakładanego na talerz jedzenia. Zaczynając od barszczu z uszkami, zjedz kilka łyżek stołowych, zamiast pełnego talerza- przecież przed Tobą jeszcze 11 kolejnych dań. Sięgając po pierogi zrezygnuj z ich okraszania, a zamiast  całej góry na początek zjedz dwa. Nie ma nic złego w zjedzeniu 12 wigilijnych potraw, nawet jeżeli ich wartość odżywcza nie jest szczytem marzeń dietetyka. Szkopuł tkwi w zachowaniu umiaru i skomponowaniu podczas spożywania wigilijnej kolacji jednego, i tak już obfitego posiłku zamiast dwunastu.

Postaw na jakość

Zaraz po ilości spożytych przez nas potraw, kolejnym elementem, do którego można mieć zastrzeżenia jest wartość odżywcza i jakość tego, co nakładamy na talerz. Na widok smażonego na głębokim tłuszczu karpia, okraszonych skwarkami pierogów, ogromnej pieczeni z gęsi oraz kilku blach domowego ciasta i pierniczków cieknie nam ślinka. Dlaczego tak się dzieje? Zazwyczaj nie jadamy takich potraw na co dzień, przez co nasza chęć na „małe” odstępstwo wzrasta. Drugim czynnikiem, który powoduje, że zabieramy się za ucztę bez końca jest smakowitość przygotowanych potraw, a to wszystko przez… zawarty w nich tłuszcz! Tłuszcz oprócz wielu funkcji, które spełnia w organizmie, przede wszystkim dostarczających energii, jest także nośnikiem smaku. To właśnie dzięki jego obecności wszystkie świąteczne dania są tak wyjątkowo smaczne i pobudzające apetyt. Niestety- jest jedno, ale bardzo ważne ALE: 1 gram tłuszczu dostarcza już 9 kcal, co oznacza, że w samej porcji klasycznie usmażonego karpia możesz znaleźć prawie 300 kcal pochodzących jedynie z tłuszczu. Okraszając babcine pierogi skwarkami, możesz wnieść do potrawy dodatkowe 150 kcal. W każdej z potraw znajdzie się element, który uzależnia ostateczną wartość energetyczną Twojego posiłku.

Co możemy zmienić? Nie trzeba rezygnować z świątecznej uczty. Wystarczy, że przygotujesz potrawy w odpowiedni sposób J Świeżo ugotowane pierogi prosto z wody w rzeczywistości są równie smaczne, co smażone, a jednocześnie mniej kaloryczne i łatwiej strawne. Pieczony karp w otoczce z migdałów, z dodatkiem ulubionych warzyw brzmi lepiej niż ociekająca tłuszczem ryba smażona w panierce. Wypróbuj naszą przykładową propozycję, nie pożałujesz!

Karp-w-migdałach-Nutricus-przepis-święta-świateczny

Raz a porządnie

Nieodłącznym elementem świątecznej rozpusty są ciasta. Przy tej okazji pieczemy zazwyczaj nie jedno, a kilka różnych ciast, a w efekcie czasami otrzymujemy po jednej blasze na głowę. Słodką ucztę zaczynamy już podczas pieczenia próbując, czy nasze wypieki wyszły zgodnie z zamiarem, następnie pozwalamy sobie na „mały” podwieczorek po wigilijnej kolacji, a potem kawałek ciasta (po jednym z każdego rodzaju) staje się niezbędnym elementem każdego świątecznego posiłku. Pomijając bombę kaloryczną, sprawiamy, że nasz organizm dostaje poważny zastrzyk cukru, który powoduje skoki poziomu glukozy we krwi, co nie jest pozytywnym skutkiem dla naszego zdrowia.

Niełatwo jest powstrzymać się i podjąć próbę siły woli zupełnie rezygnując z jedzenia świątecznego ciasta. Jeżeli jesteś łasuchem i nie wyobrażasz sobie świąt bez słodkości, przede wszystkim- zawsze wybieraj te, które oprócz słodyczy dostarczą Ci odrobinę niezbędnych składników: kawałek makowca (bez lukru!) to porządna dawka wapnia, natomiast orzechowy sernik na spodzie z otrąb owsianych dostarczy sporej ilości magnezu i nieco błonnika pokarmowego, który ograniczy skoki glukozy we krwi, a jednocześnie brzmi lepiej niż kawał ciasta z kremem na maśle i dodatkiem bitej śmietany. Kolejna rada: zjedz raz a porządnie. Podjadanie ciast po kawałku przez kilka dni to nawet kilkanaście sytuacji, kiedy Twój organizm będzie zmuszony do zwalczenia wysokiego poziomu glukozy we krwi. Daj mu trochę odpocząć- jeżeli czujesz potrzebę nasycenia swojego umysłu i zaspokojenia apetytu „na słodkie”, wyznacz sobie jeden raz, kiedy spróbujesz wszystkich wypieków. Zjedz tyle, na ile masz ochotę, ale pamiętaj: tylko raz. Ten jeden raz Twój organizm podejmie walkę z cukrem, a później tak jak Ty- będzie mógł sobie odpocząć. Po jednorazowej rozpuście zaspokoisz swój apetyt na długi czas!

***

Postępując zgodnie z naszymi radami i zachowując umiar oraz zdrowy rozsądek świąteczne kilogramy nie powinny Ci zagrozić. Spędzając ten szczególny czas wśród bliskich, zaplanuj wspólny spacer, czy wypad na łyżwy. Święta to okres, podczas którego zapominamy o wszelkich troskach i mamy okazję na odrobinę luzu, także dietetycznego. Jak najbardziej korzystajmy z niego. Planując i przygotowując świąteczne posiłki pamiętaj o drobnych elementach, które znacząco mogą wpłynąć na to, jak dużą dawkę energii dostarczysz swojemu organizmowi. Dzięki postępowaniu zgodnemu z kilkoma radami, nie odczujesz wyrzutów sumienia, a Twoje samopoczucie i forma na sylwestra i Nowy Rok będzie znakomita!

89 replies on “Jak nie zarzucić swojej diety w święta?

Zostaw komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *